Fotograf ślubny to takie pokrzywdzone przez los stworzenie, które latem nigdy nie ma na nic czasu :)
W sezonie 2012 czas na wypoczynek znalazłem dopiero w listopadzie i wybrałem się do Wietnamu. Wyjazd był w całości zorganizowany na własną rękę, plan zakładał przemierzenie całego kraju z północy na południe. Przez chwilę na liście była nawet Kambodża, ale niestety nie tym razem. Ostatnie kilka zdjęć to zasługa LOTu, który anulował bezpośrednie połączenie Warszawa-Hanoi i zaprosił nas ‘po drodze’ do Pekinu :)
Po raz pierwszy zdecydowałem, że nie biorę ze sobą profesjonalnego sprzętu foto. Nie zabrałem też nic analogowego. Zaryzykowałem i pojechałem z zakupionym na krótko przed wyjazdem maleństwem — Fuji X-E1. Wszystkie zdjęcia są wykonane właśnie tym aparatem. Swoją drogą to chyba największy materiał, jaki kiedykolwiek opublikowałem. Mógłbym to podzielić na kilka całkiem tłustych postów, ale blog jest przecież ślubny, tak więc będzie raz a dobrze (?).
To tylko malutka część z tego co przywiozłem, ale mimo to myślę, że przejrzenie tego zajmie Wam dłuższą chwilę.
Zapraszam do oglądania i komentowania :)
rozwiń ukryj 26 komentarzy