I po urlopie.
Na szybko kilka spostrzeżeń z wyjazdu:
- ogólnie: bieda, slamsy, mnóstwo śmieci
- w parkach narodowych, rezerwatach itp. — rewelacja. Trochę trzeba się najeździć, żeby znaleźć np. ‘Cheetah’, ale przynajmniej nie uciekają. Zupełny luz, w porywach było ponad 20 samochodów w jednym miejscu, ale można spokojnie fotografować.
- niestety nie wolno robić zdjęć tubylcom. Od razu krzyk. Zrobiłem trochę ujęć ‘z brzucha’, ale jest ryzyko. ‘Zwykłych’ tubylców można pewnie zbyć za kasę, ale za fotografowanie masajów można już nieźle oberwać. Każdy chodzi z 30-40cm mieczem/nożem/??? i z natury są bardzo wojowniczy. Trzech poległych i zdobyta jedna krowa to dla nich ciągle dobry deal.
- niech ktoś mi ponarzeka, że w Polsce są kiepskie drogi :)
- warto zabrać z sobą dużo fantów na handel. Biorą wszystko, nawet skarpetki prosto z nóg (najlepiej białe). T-Shirty, długopisy, w każdej ilości.
- trzeba się o wszystko ostro targować. ‘I’ll give you special price, my friend’ najczęściej oznaczało 1000% kwoty za jaką faktycznie można coś kupić
- wjazd do parków narodowych $30-$40, ale warto
przez Michał Domarus
brak komentarzy