Kenia — cd

I po urlopie.

Na szybko kilka spo­strze­żeń z wyjazdu:

- ogól­nie: bieda, slamsy, mnó­stwo śmieci
- w par­kach naro­do­wych, rezer­wa­tach itp. — rewe­la­cja. Tro­chę trzeba się najeź­dzić, żeby zna­leźć np. ‘Che­etah’, ale przy­naj­mniej nie ucie­kają. Zupełny luz, w pory­wach było ponad 20 samo­cho­dów w jed­nym miej­scu, ale można spo­koj­nie foto­gra­fo­wać.
- nie­stety nie wolno robić zdjęć tubyl­com. Od razu krzyk. Zro­bi­łem tro­chę ujęć ‘z brzu­cha’, ale jest ryzyko. ‘Zwy­kłych’ tubyl­ców można pew­nie zbyć za kasę, ale za foto­gra­fo­wa­nie masa­jów można już nie­źle obe­rwać. Każdy cho­dzi z 30-40cm mieczem/nożem/??? i z natury są bar­dzo wojow­ni­czy. Trzech pole­głych i zdo­byta jedna krowa to dla nich cią­gle dobry deal.
- niech ktoś mi pona­rzeka, że w Pol­sce są kiep­skie drogi :)
- warto zabrać z sobą dużo fan­tów na han­del. Biorą wszystko, nawet skar­petki pro­sto z nóg (naj­le­piej białe). T-Shirty, dłu­go­pisy, w każ­dej ilo­ści.
- trzeba się o wszystko ostro tar­go­wać. ‘I’ll give you spe­cial price, my friend’ naj­czę­ściej ozna­czało 1000% kwoty za jaką fak­tycz­nie można coś kupić
- wjazd do parków naro­do­wych $30-$40, ale warto

Twój email pozostanie tylko do mojej informacji. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

Coś nie zadziałało. Spróbuj jeszcze raz.